Z czym Wam się kojarzą wszelkiego rodzaju święta? Boże Narodzenie, Wielkanoc, urodziny, imieniny, dzień kobiet? Wiem, że nie wszystkim się kojarzą dobrze, a już na pewno nie wtedy, kiedy sami jesteśmy ich organizatorami. Do dyspozycji zazwyczaj mamy trzy scenariusze:
1. Nagonka
2. Chill out
3. Wyjazd na wakacje
Opcją numer 3 nie będziemy się teraz zajmować, bo wtedy oprócz kupna bietów lotniczych i rezerwacji hotelu nic nie spędza nam tutaj snu z powiek. Sytuacja niesamowicie przyjemna, a jednak mało tradycyjna, co dla niektórych może być kłopotem. Jeśli jednak zamarzę o tym, żeby na Wigilijną wieczerzę tylko ładnie się ubrać i zasiąść do zastawionego już wcześniej przez kogoś innego stołu, bez wachania wybiorę właśnie ten scenariusz.
Pozostają więc pierwsze dwa:

Nagonka

Organizuję święta. Ile będzie osób? 10, 15, 20? Przy naszej rodzinie mogłoby nawet być ze 40. Gdzie ich wszystkich pomieścić? Mam tyle talerzy? Żeby wszystko ugotować powinnam była zacząć jakieś pół roku temu. W sumie parę rzeczy można było pomrozić. Potem mikrofala i jakoś dalibyśmy radę. Że też o tym nie pomyślałam. Aha, no i jeszcze zostaje kwestia sprzątania. Jak mam posprzątać dom, kiedy w środku panuje… dziecko? Przez okna prawie nic już nie widać, a wczoraj znalazłam kanapkę przylepioną z boku do sofy. Gdzie się nie ruszę tam się coś klei. Jak do takiego domu przyprowadzić ludzi? Poza tym wszystko musi być perfekcyjne. W końcu nie dość, że przyjdzie mama to jeszcze teściowa. Test białej rękawiczki murowany. Ozdoby na stół, prezenty, tego trzeba będzie odebrać z dworca, tamtego z lotniska, to logistyka na wyższym poziomie. Ja tego sama nie ogarnę. A oczywiście jak zwykle ze wszystkim jestem sama, bo z jakiegoś powodu mąż zaczyna schodzić mi z drogi kiedy tylko pojawiam się w polu widzenia. Nic z tego nie będzie. Tylko siedzieć i płakać. Takie mam udane święta. Już nigdy, nigdy nikogo nie zaproszę.

Dodam tylko, że z dzieckiem cała ta sytuacja wygląda dużo gorzej, bo kończy się tak, że wszystko masz w rozsypce i nie wiesz za co chwycić. Płaczecie więc w trójkę: dziecko – bo tak, mąż – bo ciągle jest opieprzany, Ty – bo masz tylko dwie ręce. Ale czy na serio musi to tak wyglądać?

Chill out

Po pierwsze – wszystkie obowiązki można podzielić. Jeśli organizujesz święta i chcesz mieć rodzinną atmosferkę, to rozdziel zadania i poproś każdego żeby zrobił COŚ. Może nawet uda się zrobić tak, że Tobie przypadnie w przydziale tylko popsprzątanie miejsca spotkania (nie oszukujmy się – raz na jakiś czas trzeba).
Po drugie – przestań wywierać na sobie presję i wyluzuj. Co z tego, że ciasto ma zakalec? Są osoby, które lubią zakalec. Co z tego, ze masz dziesięć talerzy okrągłych i białych, dwa zielone z wzorkiem i 3 kwadratowe super nowoczesne? Co z tego, że ugotowałaś barszcz z kartonu? I tak będzie wszystkim smakował. Nie bierz wszystkiego do siebie. Po prostu przestań się przejmować. Uwierz – Twój dobry nastrój udzieli się również gościom.
Po trzecie i najważniejsze – jesteś mamą. Kojarzysz magię świąt? Twoim priorytetem powinno być zapewnienie jej Twojemu dziecku. Nie mając dla niego czasu, ignorując je, rozkazując, krzycząc i płacząc, wszystko psujesz. Dziecko ma w pompie to, czy Ty czujesz że teściowa będzie Cię oceniać. Święta najwspanialsze są właśnie dla dzieci i tak powinno być. Jak to osiągnąć?

  • Włącz dziecko do przygotowań. Tak, oznacza to krzywe mazurki i całą masę babrania. Brudne ręce, stół podłoga. A może ciasteczka będzie piekła babcia i wtedy to całe babranie będzie miało miejsce u niej? 😉
  • Stwórz atmosferkę. U nas już na dwa tygodnie przed świętami mówi się o tym, że na Wielkanoc przychodzi zajączek z koszyczkiem i przynosi jakieś małe upominki. Taka informacja wywołuje radosne oczekiwanie, ale również świetnie sprawdza się jako szantaż (tak samo jak w przypadku św. Mikołaja): oooooj, jak będziesz niegrzeczny, to zajączek nic nie przyniesie… 😉
  • W same święta daj dziecku żyć. Wiadomo – każdy trzyma na takie okazje tę najpiękniejszą sukienkę, albo białą koszulę z muchą, które aż się proszą o zabawę w piaskownicy, wyścigi na trawie (ach, te zielone kolanka), albo samodzielnie zjedzony barszcz. 😉
  • Nic nie sprawia takiej frajdy jak zabawa w prezenty. Zimą każdy członek rodziny angażuje się w sprawę św. Mikołaja, a wiosną? Dzieciom można zorganizować poszukiwanie przyniesionych przez zajączka prezetów. Oczywiście w ogródku i oczywiście nie tylko dzieciom. Szukanie prezentów sprawia radość dosłownie wszystkim. 😉
  • Spędźcie czas wspólnie. Im więcej ludzi, tym dla dzieci lepiej. Dlatego nie bój się dużych rodzinnych imprez z dziadkami, ciociami, wujkami, kuzynami. Dorośli mają okazję się spotkać, porozmawiać, przypomnieć się sobie nawzajem, a dzieci? Jeśli będą miały swoje towarzystwo same się sobą zaopiekują. 😉
  • Pozwól dziecku zaszaleć. Święta są od jedzenia słodyczy. Jeśli na co dzień tak bardzo jak ja starasz się, żeby Twoje dziecko nie jadło słodyczy (z marnym skutkiem), to w święta odpuść, choćby dla swojego własnego dobra. Nie obserwuj ze ściśniętym żołądkiem koszyczków wypełnionych po brzegi czekoladą, kolejnych znikających kawałków babki i nietkniętego obiadu. Święta są tylko raz na jakiś czas. 😉

Mam nadzieję, że Wasze święta będą naprawdę cudowne. Życzę Wam pięknej pogody i pełnych koszyczków.

Podobało Ci się? Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.