O podróżowaniu z dziećmi pisałam już tutaj. Zwyczajne wakacje nad morzem na pewno jednak są łatwiejsze w organizacji niż np. wyjazd w Alpy, na narty. Część rodziców w ogóle rezygnuje z takich wyjazdów, bo “przecież sobie nie pojeżdżę”. A jednak, wszystko jest możliwe. Poniżej przedstawiam kilka rad co zabrać, czego nie zabierać oraz kogo,albo z kim się zabrać na wyjazd na narty.

Co trzeba zabrać na wyjazd w góry?

Z całą pewnością potrzebne będą ciepłe ubrania. U dziewczynki świetnie sprawdzą się rajstopki założone pod spodnie, u chłopca kalesony, albo po prostu leginsy. Dzieci w górach ubierajmy warstwowo. Jeśli okaże się, że jest jednak cieplej niż sądziliśmy, albo dziecko zgrzeje się biegając, zawsze będzie można się pozbyć którejś z warstw. Warto więc, oprócz zwykłych podkoszulków, zorganizować dla dziecka bieliznę termiczną. Do zabawy na śniegu najlepiej ubrać spodnie zimowe i ciepłą kurtkę, albo zabudowany kombinezon (takie rzeczy w małych rozmiarach można dostać zimą np. w Smyku). Swoją drogą puchowe kombinezony to moi ulubieńcy – dziecko wygląda w nich jak mały ludzik Michelin i nie może złączyć rąk, ani swobodnie odwrócić główki. My używamy nieprzemakalnego kombinezonu Ducksday, ale ponieważ jest on bardzo cienki, pod spód trzeba ubrać coś ciepłego, jak na przykład polarowy zestaw: spodenki i bluzę (do kupienia choćby w Pepco). Konieczne są też nieprzemakalne śniegowce, które sięgają mniej więcej do połowy łydki dziecka.
Na wyjazd w góry warto też zabrać wózek. Wystarczy mała, składana spacerówka. Na pewno będziemy mieć możliwość pospacerowania pięknymi szlakami, które mimo że znajdują się w dolinie, to co chwilę prowadzą pod górkę. Ciągnięcie dziecka przez pół dnia za rękę na pewno nie będzie należało do najprzyjemniejszych. Góry wspaniale nadają się na długie wędrówki, i nawet jeśli nie dane nam będzie pojeździć na nartach, nadal możemy cudownie spędzić czas na świeżym powietrzu, dlatego wózek będzie tutaj koniecznością.
Powinniśmy też zabrać dla dziecka krem, którym przed wyjściem wysmarujemy mu całą buzię. Dzięki temu skóra malucha nie przesuszy się, nie będzie swędząca od mrozu, no i oczywiście nie zejdzie mu z twarzy po całodziennej zabawie na śniegu. Trzeba pamiętać, że w górach w Austrii, czy we Włoszech często świeci piękne słońce, a niebo jest bezchmurne. Przed wyjściem na stok wszyscy smarują się kremem z wysokim filtrem i nie może to ominąć naszego dzidziusia. Po takim zabezpieczeniu skóry wszyscy wrócimy do domu przepięknie opaleni.
Jeśli postanowimy dużo wyjeżdżać, dobrym pomysłem może być kupno składanego łóżeczka dla dziecka. Po złożeniu nie zajmuje ono wiele miejsca, a umożliwia rodzicom spokojny sen we własnym łóżku bez ściskania się w nim w trójkę. Jednak warto się zorientować i zapytać właściciela hotelu/apartamentu czy nie mają takiego łóżeczka na wyposażeniu, ponieważ często istnieje możliwość dostawienia go do pokoju za darmo, albo za małą opłatą.

Czego nie zabierać na wyjazd w góry?

Jeśli wybieramy się na wakacje na narty, zazwyczaj samochód mamy przeładowany wszelkiego rodzaju sprzętem. Nie warto więc zabierać ze sobą wszystkiego. Ograniczmy ilość zabawek, krzesełek i jeździków do minimum. W podróży dobrze sprawdza się na przykład składane krzesełko z Ikei – łatwo można odczepić wszystkie nóżki i zajmuje wtedy ono naprawdę mało miejsca.
Nie kupujmy w Polsce sprzętu dla dzieci. Jeśli chcecie aby wasze dziecko zaczęło jazdę na nartach, możecie wypożyczyć sprzęt na miejscu. Dziecko na pewno nie będzie jeździć przez cały tydzień. Z własnego doświadczenia wiem, że optymalny czas jazdy dla dwulatka to… jeden dzień, nawet nie cały. Reszta to zabawa. Kupowanie sprzętu dla malucha się nie opłaca. Po pierwsze – nie pojeździ na nim zbyt długo, a po drugie do kolejnego sezonu zdąży już z niego wyrosnąć.
Jeśli chcemy zabrać sanki (chociaż i to można wypożyczyć na miejscu) to zamiast ładnych i drewnianych, z oparciem, zdecydujmy się na płaskie, brzydkie i plastikowe, albo tzw. dupoślizg (bardziej może znany pod nazwą jabłuszko). Zajmą one w samochodzie mało miejsca i są lekkie więc nie będzie horrorem noszenie ich, kiedy dziecku się już znudzi.

Kogo zabrać na wyjazd w góry?

Oczywiście wyjazd rodzice + dziecko będzie wspaniałym pomysłem. Można wtedy kupić jeden karnet na cały tydzień i wymieniać się nim, chociaż chyba nie jest to do końca dozwolone, bo do biletów zazwyczaj robią zdjęcie, albo fotografują twarz przy pierwszym wjeździe gondolą na górę. Chociaż po zdjęciu twarzy w kasku i w goglach chyba i tak nie da się nikogo rozpoznać. Wtedy jeden z rodziców zostaje z dzieckiem, drugi idzie pojeździć i tak na zmianę.
Dobrym pomysłem jest też wyjazd ze znajomymi. Działa się wtedy na tej samej zasadzie z tą różnicą, że nie trzeba jeździć samemu.
Jednak najlepszą opcją jest zabranie ze sobą dziadków. Wtedy można się dowolnie podzielić opieką nad dzieckiem, a jeśli dziadkowie nie jeżdżą na nartach… rozmarzyłam się.
Dostępne są także inne opcje. W Alpejskich kurortach narciarskich podczas pełnego sezonu działają żłobki i przedszkola, gdzie można zostawić na jakiś czas dziecko pod opieką przedszkolanek, a jeśli boimy się o to, że dzidzia nie będzie chciała zostać z kimś, kto nie mówi po polsku, możemy spróbować znaleźć grupowe wyjazdy, gdzie organizatorzy zapewniają obecność opiekunek do dzieci. Trzeba się jednak orientować w miarę wcześnie, bo miejsca na takich wyjazdach znikają jak świeże bułeczki.

Zbliżają się ferie, a w górach high season trwa w najlepsze, dlatego jeśli do tej pory jeszcze się nie zdecydowaliście, może warto? W Alpach pojeździć można przynajmniej do końca marca, a im później, tym niższe ceny. Ja bardzo zachęcam, bo nawet malutkim dzieciom taki wyjazd sprawia mnóstwo radości.

Podobało Ci się? Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.