W Polsce czas pobytu w szpitalu po porodzie drogą naturalną to dwie/trzy doby, lub około pięć dni w przypadku porodu za pomocą cesarskiego cięcia. Wiadomo, że jeśli występują jakieś komplikacje, w szpitalu trzeba zostać dłużej. Warto jednak spakować się na trzy, lub pięć dni (w zależności od tego jaki poród planujemy), żeby nie wieźć ze sobą połowy szafy. Jeśli pojawią się jakieś problemy, ktoś z naszych bliskich na pewno będzie mógł dowieźć nam to, co potrzebne. Co warto spakować do szpitalnej torby? Poniżej prezentuję moją subiektywną listę potrzebnych rzeczy w wersji z wyjaśnieniem co i dlaczego oraz w wersji do druku.

Różne szpitale w Polsce oferują różne wyposażenie. Warto więc wejść na stronę wybranego przez nas szpitala i zapoznać się z listą rzeczy, które dana placówka poleca ze sobą zabrać, a które na pewno zapewnia. Jako że ja wybrałam szpital przy ul. Polnej w Poznaniu, wśród rzeczy, które szpital zapewnia znajdują się np. koszule do porodu i po porodzie, szlafrok do porodu, kaftaniki dla dziecka, pieluszki, przybory toaletowe dla dziecka i podpaski (a raczej takie wielkie podpasko-pieluchy). Co natomiast polecają ze sobą zabrać?

– dowód osobisty
– kartę przebiegu ciąży
– laktator (podczas ostatniego pobytu po porodzie nie był mi potrzebny, nie odciągałam mleka, nie próbowałam pobudzić laktacji, właściwie nie miałam wtedy jeszcze w ogóle laktatora, ale tym razem, na wszelki wypadek wezmę go ze sobą)
– mokre chusteczki (są na wyposażeniu szpitala, ale personel ostrzega, że czasami się kończą i na dostawę nowych trzeba trochę poczekać więc warto na wszelki wypadek mieć swoje)
– plan porodu
– zgłoszenie położnej środowiskowej
– NIP pracodawcy (albo swój)
– dokument potwierdzający grupę krwi
– wynik badania GBS – na obecność paciorkowców z grupy B
– wynik badania na obecność antygenu Hbs
– wynik odczynu Wassermanna – VDRL

Wszystkie te ostatnie wyniki badań powinny być zapisane w naszej książeczce ciążowej, tak samo jak określenie grupy krwi. Nie trzeba się więc nimi dodatkowo przejmować (wystarczy sprawdzić czy są).

Co ja zabiorę ze sobą?

Ubrania dla mamy:
– 3 x zwykłe majtki
– 5 x majtki poporodowe, czyli takie stworzone z siateczki – są ekstremalnie przewiewne, zapewniaja swobodne gojenie się ran, a jednocześnie utrzymują tę pieluchę którą dostajemy po porodzie w miejscu, dzięki czemu nie zakrwawimy wszystkiego dookoła
– 3 x skarpetki
– 2 x ciepłe skarpetki
– 2 x stanik do karmienia
– 3 x koszula nocna/piżama przystosowana do karmienia – ten punkt nie jest konieczny, ponieważ szpital oferuje koszule, każdego dnia świeże, jednak istnieje możliwość, że w trakcie oblężenia szpitala przez rodzące, koszul tych zabraknie, poza tym nie są one zbyt estetyczne. Owszem, są świeże i czyste, ale bywają czasami rozdarte, odsłaniają tu i ówdzie zbyt dużo więc jeśli cenimy sobie komfort i potrzebujemy czegoś bardziej estetycznego, polecam zabrać swoje koszulki. Przy poprzednim porodzie korzystałam tylko z koszul szpitalnych, tym razem jednak zdecydowałam inaczej.
– kapcie
– szlafrok
– klapki pod prysznic
– ubranie na wyjście – w moim przypadku najprawdopodobniej będą to leginsy, podkoszulek i długi sweter, lub bluza oraz wygodne buty, pewnie te w których przybędę do szpitala. Ważne, żeby był to strój w który zmieści sie nasz nie do końca jeszcze płaski brzuch, ale jednocześnie np. spodnie nie będą się zsuwać.

Przybory kosmetyczne:
– szczoteczka + pasta do zębów
– szczotka do włosów + zapas gumek, ewentualnie opaska jeśli istnieje ryzyko, że włosy będą nam wlatywać do oczu
– dezodorant, najlepiej taki o nienachalnym zapachu
– krem nawilżający do twarzy – po ostatnim porodzie byłam totalnie odwodniona i sucha jak wiór. Dla mnie dobry, nawilżający krem to konieczność.
– płyn micelarny
– kosmetyki do makijażu (w moim przypadku eyeliner, kredka do oczu, mascara) – zawsze zabieram je ze sobą. Po poprzednim porodzie nie miałam wcale ochoty się malować, zrobiłam to dopiero w dniu wyjazdu, mimo to je pakuję, bo a nóż najdzie mnie ochota 😛
– płyn do demakijażu
– płatki kosmetyczne
– pomadka nawilżająca do ust – podobnie jak krem nawilżający, dla mnie konieczność. Intensywne oddychanie podczas porodu przez usta, nos i każdym innym otworem powoduje, że wszystko to jest strasznie wysuszone.
– krem do sutków – w szpitalu jeszcze mnie nie bolały, jednak po powrocie do domu zaczęły ostro dawać się we znaki. Tym razem nie popełnię tego błędu i będę dbać o nie od samego początku
– wkładki laktacyjne – ponieważ kiedy już rozpoczęłam karmienie, mleko zaczęło lecieć jak szalone. Jeśli chcemy uniknąć mokrych plam na staniku i piżamie koniecznie musimy się w nie zaopatrzyć.
– oliwka/krem na rozstępy
– żel pod prysznic i do higieny intymnej – najlepiej oba jak najbardziej łagodne, niedrażniące, naturalne, bez zbędnych dodatków i intensywnego zapachu.
– szampon do włosów + odżywka – odżywka najlepiej taka bez spłukiwania, ponieważ zazwyczaj w szpitalu nie ma czasu na to, żeby pod prysznicem odczekać 3 minuty 😛
– suszarka do włosów
– octenisept – albo inny płyn odkażający do aplikowania na ranę po cięciu
– podpaski bawełniane – szpital zapewnia duże wkłady, jednak nie mają one opcji przyklejania. Na początku sprawdzają się świetnie, ale np. na powrót do domu wolę zwykłą podpaskę. Ważne jednak żeby nie była odparzająca, ale bawełniana.
– ręczniki – ja zabieram jeden duży, jeden trochę mniejszy (do wycierania się tam na dole) i jednen zupełnie malutki (do twarzy)

Ubrania (i nie tylko) dla dzidziusia:
– lekkie rękawiczki – w razie gdyby dziecko się drapało
– 2 x skarpetki
– 2 x body bawełniane, najlepiej rozpinane wzdłuż ciała, takie które łatwo założyć
– 2 x śpioszek
– kocyk
– smoczek – to oczywiście nie jest opcja must have. Ja używałam przy pierwszym dziecku i będę używać również przy drugim
– 4 x pielucha tetrowa
– ciepłe ubranko na wyjście – ja będe rodzić zimą, więc obowiązkowo musze się zaopatrzyć w ciepły kombinezon, czapkę, szalik i rękawiczki
– przybory toaletowe: mokre chusteczki, kilka pieluszek, krem do pupy, puder itp. – to wszystko na wypadek gdyby w szpitalu jednak zabrakło

Inne:
– lampka nocna – tym razem na pewno ze sobą zabieram, ponieważ panie, z którymi leżałam na sali poporodowej za pierwszym razem bały się zgasić światło. Nie chciały używać nocą lampek, które umieszczone były nad łóżkami i wcale się im nie dziwię, bo te lampki świeciły prosto w twarz osoby, która leży na łóżku. Musiałyśmy więc mieć całą dobę zapalone światło. Ja tak nie potrafię spać, dlatego teraz zabiorę lampkę, żeby ewentualnie ona świeciła w jakimś kącie sali przez całą noc.
– książka/gazeta
– lizaki – w polskich szpitalach nie można nic jeść podczas porodu, a byłoby miło, bo po kilku godzinach smak w ustach robi się okropny. Ponieważ miałam jednak problemy z apetytem po porodzie, lizaki trochę ratowały mi życie.
– gotówka – na opłaty porodowe, na jedzenie z automatu dla taty, itp.
– notes i długopis – ja notowałam np. godziny karmienia oraz swoje generalne odczucia
– rolka ręczników papierowych
– butelka wody niegazowanej – to na początek. Potem najlepiej jakby tatuś przywiózł ze sobą całą zgrzewkę
– sztućce + kubek
– telefon z muzyką + ładowarka + słuchawki
– tablet z serialami (co kto lubi) + ładowarka

Na powrót:
– fotelik samochodowy

Jeśli mamy już jedno dziecko nie możemy zapomnieć o tym, żeby jemu też zapakować torbę i wcześniej umówić się z kimś bliskim na opiekę podczas porodu. Byłoby bardzo niedobrze, gdyby w przypadku np. odejścia wód płodowych trzeba było jeszcze myśleć o spakowaniu starszego dziecka. Warto przygotować sobie w telefonie listę rzeczy, które będziemy musieli spakować na ostatnią chwilę np. dokumenty, czy ładowarka do telefonu. Torba szpitalna powinna być już spakowana w ósmym miesiącu ciąży (you never know) i podróżować razem z nami gdziekolwiek się ruszymy.
Mam nadzieję, że ta lista będzie dla Was pomocna. Załączam także listy do pobrania, które można sobie wydrukować.

Miłego porodu!

LISTY DO POBRANIA (w różnych wersjach kolorystycznych):

Podobało Ci się? Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.