Co to właściwie oznacza? Jest to całkiem prosty plan dnia, który powtarzany jest regularnie i dotyczy głównie pór karmienia i snu. Stosowanie tego stałego rytmu funkcjonowania ma codziennie zapewnić naszemu dziecku wystarczającą ilość drzemek i pożywienia. Rodzic nie musi się niczym stresować, a dziecko ma zaspokojone swoje podstawowe potrzeby. Wszyscy są zadowoleni. Więc w czym tkwi problem?

Działałam zgodnie z tym planem odkąd urodziłam dziecko. Był on dla mnie nieocenionym wsparciem i nie wyobrażam sobie postępować w jakiś inny sposób. Ale bądźmy szczerzy. Na samym początku, dla “osób trzecich” całość wygląda jak tortury. Po pierwsze, metoda rytmu dobowego jest bardzo restrykcyjna. Powinno się przestrzegać wszystkich zasad bez minuty spóźnienia (tzn. oczywiście można się spóźnić MINUTĘ, ale tylko minutę :P). Wszystko idzie świetnie dopóki chodzi o kładzenie dzidziusia spać, albo podawanie mleka. Prawdziwy problem zaczyna się, gdy musimy obudzić nasze dziecko. To jest przecież czyste okrucieństwo!

Moja mama, czyli babcia Michała, nie mogła tego przeżyć. Przecież od momentu, w którym się urodził tak cudnie sypiał. Właściwie gdyby mógł, w ciągu dnia spałby cały czas. Wszyscy dookoła żartowali, że każdy rodzic zapewne marzy o takim dziecku. Ku zdumieniu otoczenia ja, zamiast korzystać z chwili kiedy Michałowi zbierało się na spanie, biegałam z nim i powtarzałam: “nie śpij teraz, to nie jest twój czas”, “zaczekaj chwilę, jeszcze piętnaście minut”, “błagam, nie śpij, bawimy się”. Szczerze? Prawdopodobnie cała moja rodzina i wszyscy przyjaciele myśleli, że kompletnie straciłam rozum. Takie zachowanie miało jednak swoje uzasadnienie. W ciągu pierwszego miesiąca ekstremalnie ważne było dla mnie nauczenie mojego dziecka kiedy jest noc, a kiedy dzień. Na początku dziecku jest na prawdę wszystko jedno. Jeśli nie pokażemy mu że w nocy się śpi, a w dzień się żyje, może się skończyć tak, że wszystko poukłada się zupełnie odwrotnie, a tego nie chcemy. Łatwo jest to osiągnąć poprzez ograniczanie snu w dzień. Rytm dobowy zapewnia jego idealną ilość.

Najgorsze były poranki. Według planu, wstawałam przed siódmą, odciągałam trochę mleka, a następnie delikatnie budziłam mojego synka. O tej porze zawsze tak słodko spał. Po jednym, albo dwóch karmieniach w ciągu nocy też miałam rano ochotę zostać dłużej w łóżku. Jednak ani nawet jeden raz się nie złamałam i jestem z tego dumna :). Co dziwne, Michał zawsze budził się z uśmiecham na ustach. To właśnie sprawiało, że byłam pewna, że postępuję dobrze. Jako noworodek mój syn niewiele płakał, ponieważ rzeczywiście nigdy nie był głodny, albo zbyt śpiący. Zawsze spał spokojnie, bo wiedział co go czeka po przebudzeniu. Bez problemu podporządkował się rutynie i kiedy przychodziła pora na spanie, zawsze zasypiał od razu.

Wiem, że dla wielu osób, taki plan jest nie do zaakceptowania. Nie chcą wtłaczać swojego dziecka w sztywne ramy od samego początku. I to jest zrozumiałe. Wiem dobrze, że ta metoda nie odpowiada każdemu. Wszystko zależy od tego, jaką osobą jesteś. Ja lubię mieć wszystko zaplanowane. Sprawia to, że czuję się spokojna, czuję że mam wszystko pod kontrolą. Dzięki tej rutynie wiedziałam jak zaplanować każdą podróż (Michał zawsze zasypiał w samochodzie, więc podróżowaliśmy podczas jego drzemek), każdą zabawę i każdy posiłek (ponieważ wiedziałam kiedy zrobi się głodny).

Jednak czasami ciężko jest podporządkować się takiemu rozkładowi zajęć. Wszystko to może spowodować stres, kiedy próbujemy coś osiągnąć, ale nic z tego nie wychodzi. Najważniejsze jest załapanie samej idei – zawsze można zmodyfikować lekko plan przedstawiony w książce i podporządkować go naszemu życiu.

Trzeba jeszcze pamiętać, że całość wymaga dużo samozaparcia. Niestety trzeba zwlec się z łóżka rano, albo dostosować swoje plany w ciągu dnia tak, żeby nie zaburzyć całego rytmu. Moim zdaniem to się opłaca.

Jak wiec wygląda taki plan?

Wymienię kilka kluczowych elementów planu obejmującego pierwszy tydzień życia dziecka:

 

7:00 Pobudka i śniadanie (mleko)

8:30 – 10:00 Krótka drzemka

11:00 Drugie śniadanie (mleko)

11:30 – 14:00 Długa drzemka

14:00 Obiad (mleko)

15:30 – 17:00 Spacer i krótka drzemka

17:00 Deser (mleko)

18:00 Kąpiel

18:15 Kolacja (mleko)

19:00 Spanie

21:45 Ostatnie “planowane” karmienie

22:00 – 7:00 Noc

 

Jak widać, taki rozkład zawiera nie tylko karmienie i spanie, ale także inne elementy, których w pełnej wersji jest dużo więcej. Oczywiście taki plan delikatnie się zmienia kiedy nasze dziecko staje się coraz starsze.

Jeśli chcielibyście spróbować takiego podejścia, zachęcam do przeczytania książki Giny Ford “Pierwszy rok życia dziecka”.

Podobało Ci się? Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.