Wreszcie nadszedł ten moment, w którym zdecydowałam, że zacznę dzielić się swoimi przemyśleniami na temat macierzyństwa i generalnie bycia rodzicem. I od razu na początku muszę przyznać, że nie jest łatwo. Dwa ostatnie lata były całkiem wspaniałe: cieszyłam się jak nigdy dotąd, ale także płakałam jak nigdy dotąd. Doświadczyłam też całej gamy uczuć, które wcześniej były mi zupełnie  obce. Na przykład strach. Czasami lubię myśleć, że ludzie którzy nie mają dzieci nie wiedzą jak to jest naprawdę się bać. A przez te dwa lata bałam się dosłownie wszystkiego.

Ja zawsze mam plan. Zawsze i na wszystko. I co więcej zawsze mam rację i wszystko wiem najlepiej (ale lubię też rozmawiać z ludźmi, staram się chociaż na chwilę przyjąć ich punkt widzenia i potem zmieniam zdanie). Dlatego inni często nie biorą mnie na poważnie. Z rozbawieniem przyjmowali wiadomość o tym, że chciałabym zajść w ciąże tuż po ślubie, i z rozbawieniem przyjmują wiadomość, że chcę zajść w ciążę w połowie przyszłego roku. Wiem, że nie wszystko może pójść tak gładko jak sama sobie ustaliłam, ale wierzę, że się uda.

Co było dotychczas najtrudniejsze w byciu mamą? Z całą pewnością przekonanie całej rodziny do przestrzegania zasad “rytmu dobowego”. Dzięki książce Giny Ford (“Pierwszy rok życia dziecka”) miałam ustalony plan na każdy dzień. Uratowało mi to życie niezliczoną ilość razy. Odniosę się do tej książki na pewno jeszcze nie raz, ponieważ pozwoliła mi ona przetrwać bez uszczerbku na zdrowiu przez pierwsze – chciałabym napisać dni, ale powinnam napisać – dwa lata macierzyństwa.

Co by nie mówić, pod koniec 2014 roku moje życie uległo ogromnej zmianie. Uwielbiam swoje dziecko i na pewno chciałabym mieć dzieci jeszcze kilka, ale nie będę nikogo oszukiwać – nie zawsze jest cudownie. Idealny obrazek, na którym dziecko jest czyściutkie, błyszczące i biega po łące zrywając kwiatki i słodko chichocząc należy zdecydowanie do rzadkości. Swoją drogą mój synek nie umiałby zbierać kwiatków nawet, gdyby bardzo się postarał. Ewentualnie czyniłby z nich krwawą miazgę. Chciałabym pisać o tym, jak to wszystko wygląda w rzeczywistości. Jest mnóstwo rzeczy, które sama wolałabym wiedzieć przed zajściem w ciążę. Chciałabym też, żeby każda mama miała możliwość swobodnie opowiedzieć o tych wszystkich mało przyjemnych myślach, które kłębią się w głowie, kiedy nadchodzą gorsze chwile, a czasami wstyd się do nich przyznać. Po tych dwóch latach mogę spokojnie stwierdzić, że na razie idzie mi całkiem nieźle. Mam więc nadzieję, że moje wynurzenia okażą się pomocne, albo choć trochę pocieszające.

Pora zaczynać. Cześć, jestem Ania.

Podobało Ci się? Udostępnij:

7 thoughts on “Początek”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.