Moją pierwszą ciążę prowadziła pani doktor, do której zgłosiłam się całkowicie prywatnie, z polecenia. Drugą ciążę prowadził znajomy mi już wcześniej pan doktor, ale tym razem za pośrednictwem firmy Medicover. Jakie zauważyłam różnice i gdzie podobało mi się bardziej?

Prywatna opieka prenatalna

Wszystko ma swoje wady i zalety. Przy pierwszej ciąży byłam kompletnie zielona w temacie, wszystko budziło moją wątpliwość, zatem im bardziej szczegółowo była przeprowadzona każda kolejna wizyta, tym lepiej się z tym czułam. Panią doktor mogłam o wszystko wypytać, ponieważ wizyty były długie i na każdej z nich znalazł się czas, żeby omówić pojawiające się pytania. Za każdym razem miałam też robione dokładne USG, określaną wagę i wielkość płodu, korygowany termin porodu (w zależności od wszystkich parametrów).
Często miałam też robione w ramach wizyty USG 3D – takie zdjęcia, które z powodzeniem można sobie oprawić w ramkę i postawić na półeczce. Wszystko widać na nich wyraźnie, zatem pomagają nie tylko zobaczyć dokładnie rysy twarzy dzidziusia, ale także (jeśli istnieje ryzyko) wypatrzeć pewne występujące u płodu wady. Za takie USG nie płaciłam dodatkowo.
Jeśli tylko działo się coś niepokojącego mogłam zadzwonić do pani doktor, ponieważ otrzymałam jej numer, pod którym była dostępna dla pacjentów 24h na dobę. Oczywiście każdy wiedział, że pracuje ona na oddziale w szpitalu i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie będzie mogła akurat odebrać, ale w razie czego zawsze oddzwaniała. Mogłam więc liczyć na pomoc i poradę w potrzebie.
Wybierając lekarza prywatnie mamy niezliczoną liczbę opcji. Planując poród w konkretnym szpitalu, warto więc wybrać osobę, która pracuje, lub pracowała właśnie tam. Dzięki temu można porozmawiać o panujących w danej placówce warunkach i stosowanych praktykach, ponieważ nie w każdym szpitalu porody i to, co dzieje się później wygląda tak samo. Szczególnie za pierwszym razem jest to kwestia godna omówienia. Niestety faktem jest również to, że czasami będąc pod opieką uznanego lekarza reprezentującego dany szpital, można liczyć na lepsze traktowanie np. przez położne, czy generalnie personel szpitalny. Strasznie to nie fair, ale nie ma sensu udawać, że tak się nie dzieje.
Jednak ze względu na wspomnianą przed chwilą pracę w szpitalu, wizyty w jej prywatnym gabinecie były często dość sporo opóźnione. Kolejka zawsze była długa i zdarzało się, że umówiona byłam na godz. 20, a wychodziłam po 23. Jest to oczywiście zupełnie zrozumiałe. Pani doktor pracowała przy porodach patologicznych i raczej nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy prowadzi trudny poród, wybija godzina 17, a ona oświadcza, że jedzie do swojego prywatnego gabinetu bo ma umówionych swoich pacjentów i wychodzi. Niby jest to oczywiste, ale jak się w kolejce okazywało – nie dla wszystkich. Czekające panie często się niecierpliwiły i głośno wyrażały swoje oburzenie. Pewnym rozwiązaniem było umawianie się na godziny poranne (czasami była taka opcja), ale dopóki pracowałam pozostawały mi popołudnia.
Wadą wizyt w prywatnych gabinetach jest też oczywiście cena. Koszt jednej takiej wizyty to około 150 zł. Przez pewien czas lekarza odwiedza się raz na miesiąc, ale w końcowym okresie ciąży wizyt jest dwa razy więcej (co dwa tygodnie). Jeśli do tego doda się wszystkie badania krwi, moczu itp., które wykonuje się również prywatnie, wychodzi całkiem pokaźna suma. Dodatkowo, jeżeli ktoś ma jakiś inny problem (ja mam kłopoty z tarczycą) i przez całą ciążę musi pozostawać pod opieką danego specjalisty, dla takiej osoby koszty wzrastają właściwie dwukrotnie – jedna wizyta u endokrynologa to kolejna stówka. Myślę, że nikt nie będzie specjalnie oszczędzał na ciąży, ale jeśli ma się inną opcję…

Opieka prenatalna w Medicover

Przy okazji drugiej ciąży korzystałam z opieki prenatalnej w placówce Medicover. Zdecydowałam tak, ponieważ od pewnego czasu mieliśmy razem z mężem wykupiony właśnie tam pakiet usług, a dodatkowo pracował tam pan doktor, który był mi już wcześniej znany, operował moją mamę i miałam pewność, że jest dobrym lekarzem. Dopóki jednak nie przyzwyczaiłam się do tej formy opieki, nie byłam zadowolona. Dlaczego?
Opieka prenatalna w Medicover wygląda zupełnie inaczej niż prywatna. Wizyty odbywają się tam z taką samą częstotliwością (raz na miesiąc, a później raz na dwa tygodnie), ale USG wykonuje się tylko trzy razy podczas całej ciąży. Niby im rzadziej wykonywane USG tym lepiej, ale ja byłam przyzwyczajona do oglądania swojego dzidziusia na każdej wizycie więc na początku byłam tym faktem bardzo zniesmaczona. W końcu jednak przywykłam do tej myśli.
Niestety o USG 3D mogłam tutaj tylko pomarzyć. Owszem, można sobie je wykupić jako usługę dodatkową, ale lekarz poinformował mnie, że kosztuje ono 300-400 zł. Ponieważ na zwykłym USG nie widać było żadnych wad i nie było wskazań do jego wykonania, nie zdecydowaliśmy się na tę opcję jedynie po to, żeby otrzymać ładne zdjęcia.
Co więcej, nawet zwyczajne USG wykonywał inny lekarz, a nie prowadzący ciążę. Na taką wizytę umawia się w Medicover dodatkowo. Lekarz prowadzący ciążę ogląda tylko zapis USG i czyta komentarz osoby, która to badanie wykonywała. Wolałabym, żeby to mój lekarz osobiście oglądał moje dziecko, tym bardziej że: po pierwsze w gabinecie ginekologicznym jest sprzęt do USG więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to badanie wykonać; po drugie: wybieram konkretnego lekarza bazując na jego doświadczeniu, a przy USG trafiam na przypadkową osobę, której nie do końca ufam w ocenie sytuacji. W placówce Medicover trafiłam akurat bardzo źle. Nie dość, że nie udostępniono mi podglądu, czyli wcale nie widziałam swojego dzidziusia, to jeszcze pan, który przeprowadzał badanie mruczał swoje komentarze pod nosem, nie udzielając mi informacji na temat tego co widzi i co się tam w ogóle dzieje. Dlatego za każdym następnym razem prosiłam w recepcji o zlecenie zewnętrzne, do kliniki współpracującej z Medicover, w której kojarzyłam lekarzy i wolałam, żeby to oni oglądali moje dziecko. Tam umawiałam się sama i mogłam z całą pewnością liczyć na rzetelne informacje.
Korzystając z opieki prenatalnej w Medicover nie miałam również bezpośredniego kontaktu do mojego lekarza. Akurat w drugiej ciąży, na początku, przytrafiło mi się krwawienie. Totalnie mnie sparaliżowało i nie miałam pojęcia co zrobić w takiej sytuacji. Postanowiłam więc zadzwonić do mojego lekarza. W centrali Medicover poinformowano mnie, że nie udostępniają pacjentom numerów do ich lekarzy i zaproponowano żebym zadzwoniła na gorącą linię i tam poprosiła o pomoc. Dowiedziałam się tam tyle, że mam natychmiast jechać do szpitala. Po wizycie w szpitalu, do mojego lekarza dostałam numer od mamy i umówiłam się na prywatną wizytę, ponieważ Medicover nie mógł mi zapewnić wizyty z dnia na dzień.
Sama wizyta kontrolna w placówce również wygląda inaczej. Każdą poprzedza spotkanie z położną, która waży, mierzy ciśnienie i wpisuje do książeczki ciążowej wszystkie wyniki badań. Po 32. tygodniu słucha ona również bicia serca dziecka, a pod sam koniec ciąży wykonuje zapis KTG, który następnie jest konsultowany z lekarzem. Od położnej uzyskałam również kilka ciekawych informacji np. na temat diety kobiet w ciąży. To rozwiązanie akurat jest bardzo korzystne, ponieważ na wizycie nie traci się czasu na wszystkie formalności.
Podczas drugiej ciąży nigdy nie musiałam czekać w kolejce. Umawiając się na konkretną godzinę, jesteśmy przyjmowani o konkretnej godzinie. Bez obsuw i czekania. Wizyty są krótkie i treściwe, bez zbędnej gadaniny. To akurat dość spora zaleta.
Wszystkie potrzebne badania również wykonuje się „na miejscu”, a wyniki pojawiają się w systemie, czyli nie można ich zgubić (to coś dla mnie). Przy skierowaniu od lekarza prowadzącego nie są one dodatkowo płatne i nawet glukozę dostaje się tam „od firmy”. I to o smaku cytrynowym! Niby nieistotny szczegół, ale sprawia że to badanie staje się bardziej znośne.
Co ważne, wszyscy inni specjaliści także znajdują się w tym samym miejscu, co przy moich problemach z tarczycą było niesamowicie wygodne. Wyniki również dostępne są poprzez system lekarzowi prowadzącemu ciążę. Oszczędność oczywiście w tym wypadku jest ogromna. Odpadają dodatkowe prywatne wizyty i badania krwi. Bardzo przydatną rzeczą są też konsultacje on-line, dzięki którym z wynikami badań krwi dotyczącymi tarczy nie musiałam biec do placówki. Mogłam porozmawiać o nich z domu, przez internet i uzyskać potrzebne informacje na temat zmiany dawki leku. Ewentualną receptę wypisywał lekarz prowadzący ciążę. Dzięki temu oszczędzałam nie tylko pieniądze, ale także czas.

Jak widać, każda z opisanych opcji posiada swoje wady i zalety. Przy pierwszej ciąży raczej nie wybrałabym opieki w Medicover, ponieważ miałam wrażenie, że pozostaję bardzo niedoinformowana i gdybym nie wiedziała o co pytać, pewnych informacji nie udzielonoby mi wcale. Poza tym pierwsza ciąża to ogromne przeżycie, a każde odstępstwo od reguły powoduje wielkie emocje więc warto mieć lekarza na wyciągnięcie ręki. Przy drugiej i każdej kolejnej ciąży, kiedy mama jest już bardziej wyluzowana, można zdecydować się na opiekę w Medicover. Największą jej zaletą jest ogromna oszczędność pieniędzy, ale trzeba niestety pogodzić się przy tym z pewnymi niedogodnościami. Koniec końców byłam zadowolona, ponieważ zdołałam przywyknąć do nowych warunków.

Podobało Ci się? Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.