Ciąża to dla masy osób przełomowy moment. Nie bez powodu. Na skali Holmesa i Rahe’a, która zawiera 43 czynniki wywołujące największy stres plasuje się ona dokładnie pomiędzy “chorobą w rodzinie” a “kłopotami w pożyciu seksualnym” na okrutnie wysokim, dwunastym miejscu. A jednak, tego rodzaju stresu z niecierpliwością wyczekujemy, albo wręcz się o niego staramy!

Staramy się o dziecko – wszystko zaczyna się od tej decyzji. Po jej podjęciu drżącym głosem komunikujemy wszystko najbliższej rodzinie i przyjaciołom. Nareszcie, bo przecież przyszła, niedoszła babcia od roku już dzierga sweterki, czapki i szaliki, myślała, że już nigdy się nie zdecydujecie, a tu taka niespodzianka. Dziadek biegnie na strych żeby odkurzyć starą kolejkę, a przyjaciółka zaczyna przeglądać internet w poszukiwaniu pomysłów na urządzenie pokoiku dla malucha.

 

Scenariusz nr 1

Mija miesiąc, potem drugi, dopiero co zaczęliśmy starać się o dziecko a już z radością ściskając osikany test ciążowy rzucamy się w ramiona partnera, bo widać na nim dwie kreseczki. Wszystko idzie jak z płatka, teraz mamy jakieś osiem miesięcy żeby wszystko zorganizować.

Sytuacja wydaje nam się wręcz niewiarygodna i prawidłowo, ponieważ tylko 30% całkowicie zdrowych par, których nie dotyczą żadne czynniki zakłócające takie jak np. palenie papierosów, czy wiek powyżej 35 roku życia osiąga sukces przy pierwszej, czy drugiej próbie.

 

Scenariusz nr 2

Mija miesiąc, potem drugi, trzeci, piąty, a dziecka jak nie było, tak nie ma. Babcia ze swoją kolekcją wydzierganych sweterków mogłaby już spokojnie założyć mały butik, a sytuacji wcale nie polepszają, oczywiście niesamowicie subtelne, pytania i komentarze. Skoro zewsząd otacza nas narastająca presja, zaczynamy kombinować. Skrupulatne wyznaczanie dni płodnych, nagłe zainteresowanie wszystkimi pozycjami kamasutry, które umożliwiają tzw. głęboką penetrację, optymalna ilość sportu, obsesyjne kontrolowanie wagi i pośpiech (bo przecież zegar biologiczny tyka jak jak to ujęła nasza ciotka) powoli eliminują całą przyjemność wynikającą z seksu i zamieniają go w rutynowy i oczywiście nużąco regularny akt prokreacji.

Stop!

Nie powinniśmy poddawać się temu ciśnieniu. Wchodząc na obojętnie jakie forum internetowe możemy napotkać setki historii o tym, jak zaprzestanie obsesyjnych starań doprowadziło do zajścia w ciążę. Trzeba pamiętać, że problemy z zajściem w ciążę często mają podstawę w emocjach. Jest to pewien rodzaj niepłodności idiopatycznej, czyli takiej, której przyczyny pozostają niezbadane i możemy na ten temat tylko gdybać. Czasami wystarczy po prostu wyluzować, przywrócić do łask spontaniczny seks, popracować nad orgazmami (które mają swoją funkcję – poprzez skurcze wprowadzają nasienie głębiej) i nagle, zupełnie niespodziewanie osiągniemy swój cel.

 

Statystyki pokazują, że około 85% zdrowych par powinno odnieść sukces w pierwszym roku starań o dziecko. Oznacza to, że 15% zdrowych par musi próbować dalej. Jeśli jednak w ciągu 12 miesięcy nie uda nam się zajść w upragnioną ciążę, warto odwiedzić klinikę leczenia niepłodności i podjąć próbę diagnozy – gdzie tkwi nasz problem?

Być może nie tkwi on nigdzie, jeszcze chwila i będziemy nosić pod sercem małego bobaska. Być może uda się wykryć przyczynę i rozpocząć pracę nad jej wyeliminowaniem? Być może nasza płodność jest po prostu nieco osłabiona i na potomka przyjdzie nam poczekać trochę dłużej? Sprawa nigdy nie jest przecież przesądzona, a współczesna medycyna udostępnia szeroki zakres leczenia oraz pewne alternatywne drogi uzyskania potomstwa, które również warto wziąć pod uwagę. Dlatego właśnie panika jest tutaj niewskazana.

Pamiętajmy o tym, że wiara naprawdę czyni cuda, nadziei nigdy nie należy tracić i na pewno nie można zaprzestawać prób (tym bardziej, że nie należą one przecież do przykrych obowiązków).

 

 

Źródła:

http://www.babycenter.com/how-long-does-it-take-to-get-pregnant

http://www.papilot.pl/ciaza/jak-dlugo-bedziesz-musiala-starac-sie-o-dziecko-albo-jak-szybko-mozesz-wpasc,17319,2

http://kobieta.onet.pl/dziecko/przed-ciaza/nieplodnosc/nieplodnosc-idiopatyczna/qnrle

http://polki.pl/zdrowie/choroby,diagnozowanie-nieplodnosci-metody,10404347,artykul.html

Podobało Ci się? Udostępnij:

One thought on “(Nie) Staramy się o dziecko”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.