Niby większość z nas zostaje prędzej czy później rodzicami. Niby każdy sobie z tym radzi. Niby to wszystko jest normalne, powszechne i w ogóle o czym tu rozmawiać. A jednak, w dobie takiej mnogości informacji, nierzadko całkiem sprzecznych, w dobie wujka Google i wszechwiedzących cioć „dobra rada” (czasami, jeśli się nie ugryzę w język, sama bywam taką ciotką, bo przecież mam już jedno dziecko więc WIEM :P), w dobie niedoścignionych wzorców i wysokich oczekiwań wobec własnej osoby, terroru laktacyjnego, wciskanego drzwiami i oknami rodzicielstwa bliskości i wszechobecnego hejtu, nie wydaję się to wcale takie proste. No może tylko z założenia, ale zderzenie z rzeczywistością daje w kość na tyle, że wycieczka do psychiatryka nie wydaje się wcale taka zła.

Jak zatem sobie poradzić i nie stracić w tym wszystkim zdrowego rozsądku? Owszem, da się. Oczyśćcie więc umysł. Oto kilka rad, jak zostać rodzicem i nie zwariować.

1. Czytaj

Najlepiej oczywiście jeszcze w czasie ciąży, kiedy jest na to czas, ale po pojawieniu się dziecka też nie jest za późno, żeby rozpocząć.
Zapoznaj się z tym, co ma miejsce. Czytaj o ciąży, o tym co dzieje się w tym czasie z mamą, z dzieckiem i czasami również z tatą. Mimo, że wydawać by się mogło, że ten czas niewiele ma z nim wspólnego. Dostępne na rynku szczegółowe „podręczniki” opisujące ciążę tydzień po tygodniu, kompleksowo ujmują temat, pozwalają zrozumieć w jakim stanie znajduje się ciało i psychika mamy. Jest to niesamowicie istotne zarówno dla głównej bohaterki, jak i jej drugiej połówki. Specjalne fragmenty przeznaczone dla ojców dają im możliwość zrozumienia co się właściwie wyprawia. Posiadając pewną wiedzę na ten temat nie tak łatwo ulegniesz panice. Przynajmniej teoretycznie będzie wiadomo z czym masz do czynienia.
Zapoznaj się z tym, co będzie. Jeszcze zanim pojawi się dziecko warto poczytać o różnych podejściach do opieki nad dzidziusiem, o karmieniu, o spaniu, o odpoczywaniu, o smoczku i o wszystkim co kontrowersyjne, co wywołuje spory wśród rodziców. Kluczowe kwestie, takie jak reguły, zasady, rytuały, które chcesz wprowadzić, koniecznie trzeba przedyskutować wcześniej z partnerem/partnerką. Wygodnie jest ustalić pewne rzeczy zanim jeszcze zaczną się dziać, dzięki czemu nie musimy poświęcać im później uwagi i tracić cennego czasu na zbędne spory i nieporozumienia. Poza tym znacznie pewniej poczujesz się, jeśli pewne decyzje podejmiesz jeszcze zanim urodzi się dziecko. Oczywiście rzeczywistość później te postanowienia zweryfikuje, ale lepiej mieć swoje założenia i z nich zrezygnować, niż nie mieć pojęcia co się robi i powoli pogrążać się w chaosie.
Przy wyborze lektur postaw na różnorodność (chyba, że dokładnie wiesz co Cię interesuje). Spytaj o radę rodziców, którzy już mają dzieci, przejrzyj ofertę księgarni. Nie nastawiaj się. Istnieją podejścia do rodzicielstwa, które mogą Cię zaskoczyć, ale również trafiać akurat w gust Twój i Twojej drugiej połówki. Na pewno warto zapoznać się z kilkoma różnymi opcjami, a następnie wybrać tę, która będzie Wam najbardziej odpowiadać.
Pamiętaj, że wiedza, nawet tylko teoretyczna, daje poczucie, że „wiem co robię”. Nawet jeśli tak naprawdę nie masz zielonego pojęcia.

2. Rozmawiaj

Tutaj rzecz się komplikuje. Bo pisząc „rozmawiaj” mam na myśli: słuchaj co mówią inni, dyskutuj i wymieniaj poglądy. Nie daj sobie jednak wmówić, że Twoje plany runą kiedy pojawi się dziecko. Jakże często rozmawiając z innymi rodzicami o tym, że zamierzam wprowadzić rytm dobowy, że moje dziecko od początku będzie spało w swoim łóżeczku, a nawet w swoim pokoju itp., spotykałam się z rozbawionym spojrzeniem, albo komentarzem „taaaa jasne”. Strasznie mnie to wtedy wkurzało. Teraz już wiem, że nie powinnam była zwracać na to uwagi. To, że komuś się nie udało, nie oznacza wcale, że nie uda się również mi.
(BTW moje dziecko od zawsze spało i śpi w swoim łóżku, w swoim pokoju. Nie było to łatwe do osiągnięcia, bo musiałam nocą kursować po korytarzu, ale jestem z siebie dumna, bo się udało, mam święty spokój i spokojny sen. O tym jak to robiliśmy pisałam TUTAJ)
Nie przejmuj się również, jeśli ktoś będzie próbował sprzedać Ci jedną, najprawdziwszą na świecie prawdę, która sprawia, że wszystkie inne prawdy są mniej prawdziwe. Ilu rodziców, tyle podejść do rodzicielstwa. Na wszystko znajdziesz odpowiednią literaturę i stosowne badania naukowe, które poprą Twoje decyzje. Odnosi się to do wszystkich dziedzin wychowywania dzieci – karmienia, spania, przytulania, zabawy, oglądania telewizji i karmienia dzieci słodyczami.
Dygresja:
Istnieje taki żarcik – uniwersyteckim korytarzem biegnie zdenerwowany Doktorant. Biegnie, już spóźniony, na zajęcia ze studentami, taszcząc przy tym tony notatek i rozmaitych materiałów. Nagle, zza zakrętu spokojnym krokiem wychodzi, również spóźniony, Profesor. Zderzają się. Kartki się rozsypują, fruwają w powietrzu. Zapocony Doktorant zaczyna je zbierać, spogląda na Profesora i mówi z szacunkiem: Pan Profesor to pewnie to wszystko ma już w głowie. Na co Profesor spokonie odpowiada: nie… w dupie.
Ten żarcik ma pokazać tylko, że im więcej dana osoba wie, im bardziej jest inteligenta i obeznana w temacie, tym mniej będzie starała się przekonać Ciebie do swoich racji. Jasne – podzieli się z Tobą swoją wiedzą, swoimi doświadczeniami, ale da Tobie możliwość podjęcia własnych, samodzielnych decyzji. Tyle w temacie.

3. Bądź pewny/pewna swoich decyzji

Ma to trochę związek z poprzednim punktem. Po prostu myśl. Rejestruj dane, analizuj je i pozwól swojemu umysłowi wypluwać rezultaty tych analiz. Twoje decyzje mają zależeć od zgromadzonej wiedzy, od Twojego charakteru, od Twoich oczekiwań i całej masy czynników indywidualnych. Zbuduj swoją pewność siebie. Dzięki temu łatwiej będzie Ci zdystansować się do niepochlebnych komentarzy o tym, jak źle owijasz swoje dziecko w kocyk, albo jakim złym jesteś rodzicem, bo podajesz dziecku smoczek. Albo telefon do zabawy. To, że ktoś robi coś zupełnie inaczej, nie oznacza, że Ty robisz to źle. Jeśli tylko nie robisz swojemu dziecku krzywdy, jest ok. Pamiętaj o tym. Nie bierz wszystkiego do siebie.

4. Nie bój się prosić o radę

Jeśli czegoś nie wiesz, pytaj! Albo bardziej doświadczonych rodziców, albo specjalistów. W pierwszych tygodniach po pojawieniu się dziecka, masz do dyspozycji położną środowiskową. Poproś ją o pomoc przy pierwszej kąpieli, przy przystawianiu dzidziusia do piersi, przy podawaniu butelki, pytaj jeśli zachowanie partnerki/partnera wydaje Ci się niepokojące… Świeżo upieczeni rodzice mają do dyspozycji cały sztab specjalistów, od pediatrów, przez położne, doradców laktacyjnych, po doule (to takie osoby, które posiadają ogromną wiedzę na temat ciąży, porodu, noworodków i niemowląt i pomagają odnaleźć się w nowej sytuacji, a także poradzić sobie z pojawiającymi się problemami – takie opiekunki dla rodziców i ich dzieci). Jeśli więc pojawia się jakaś wątpliwość, nie wahaj się. Nie bój się też, że ktoś będzie Ciebie oceniał. Żaden z wyżej wymienionych specjalistów nie będzie. A znajomy/znajoma? Nawet jeśli, to co z tego? Nikt z nas nie wie wszystkiego od razu. A Ci, którzy udają, że wiedzą… no cóż – tylko udają.

5. Odpoczywaj

Po urodzeniu dziecka odpoczywaj ile tylko możesz. Jest to rada zarówno dla mam, jak i dla ojców. Obowiązkami trzeba się podzielić. Część z nich musi przejąć tata (tak, nawet jeśli chodzisz do pracy – przebywanie cały dzień w jednym miejscu, z jedną osobą, z całą odpowiedzialnością na ramionach jest wyczerpujące dla mamy, dlatego powinieneś również zajmować się dzieckiem po powrocie do domu, bo inaczej Twoja partnerka zwariuje. A tego nie chcecie). Chociaż niektórym wydaje się to niemożliwe, ojcowie również zmieniają pieluchy, kąpią swoje dzieci, a czasami nawet karmią (z butli – choćby odciągniętym mlekiem), co sprawia, że zarówno mama jak i tata mają możliwość znalezienia chwili dla siebie. Szczególnie przy pierwszym dziecku jest to istotne, ponieważ przeskok z myślenia tylko o sobie – tak właśnie, nie zdajemy sobie nawet sprawy jakimi wszyscy jesteśmy egoistami dopóki nie pojawia się dziecko – do nieustannego myślenia o sobie + o tej małej istotce, jest gwałtowny i bolesny. I mimo swojej oczywistości, często jednak zaskakujący. Dodatkowo pojawienie się ciążącej odpowiedzialności za ludzkie istnienie również nie należy do przyjemnych, dlatego chwila relaksu, która da możliwość odbudowania sił fizycznych oraz stabilności psychicznej jest nieoceniona. Jeśli nie masz możliwości zostawienia dziecka z partnerem/partnerką, a tego potrzebujesz, są jeszcze rodzice, teściowie, dziadkowie, przyjaciele, przyjaciółki i cała masa profesjonalistów, którzy co prawda odpłatnie, ale dadzą Ci możliwość chwilowego oderwania się od nowych obowiązków.

6. Wrzuć na luz

Nie staraj się być ideałem. A już na pewno nie staraj się być ideałem dla innych. Nic się nie stanie, jeśli na początku swojej rodzicielskiej drogi coś tam zaniedbasz. Oczywiście nie mówię tu o zagłodzeniu kota, ale w domu nie musi cały czas błyszczeć, nie musisz od razu wracać do firmy (nawet jeśli to Twoja firma) i możesz spać wtedy, kiedy śpi Twoje dziecko – to jest nawet wskazane.
Mamo, jeśli masz ochotę, pomaluj się i ładnie ubierz. Jeśli nie, chodź sobie w dresie i zamawiaj pizzę – masz prawo być zmęczona i nie mieć energii ani chęci na robienie niczego.
Tato, skorzystaj z urlopu, który przysługuje Ci po przyjściu dziecka na świat. Śpij razem z mamą i razem z nią zajadaj tę pizzę.
Przyszli goście zobaczyć dzidziusia? Poczęstujcie ich kawałkiem. Wszyscy lubią pizzę. Spokój, cisza i opanowanie. Tworzycie teraz zupełnie nową rodzinkę. Czerp z tego tyle radości i tyle wrażeń ile się da.

Na sam koniec podkreśliłabym jeszcze raz: nie przejmuj się opinią innych. Nie wstydź się swoich wątpliwości i tego, że nie wiesz za co chwycić. Zwierzaj się. Wszyscy rodzice przechodzą przez to samo. Naprawdę łatwo znaleźć kogoś, kto po wysłuchaniu tego co masz do powiedzenia pokiwa głową i powie: znam to; też tak miałem/miałam; doskonale Cię rozumiem.
Co jeszcze dorzucilibyście do tej listy. Jakie macie sposoby na to, żeby nie stracić w tym wszystkim głowy?

Podobało Ci się? Udostępnij:

2 thoughts on “Jak zostać rodzicem i nie zwariować?”

  1. Jasne:
    w czasie ciąży polecam:
    Heidi Murkoff „W oczekiwaniu na dziecko”
    Anna McGrail „Oczekiwanie, wszystko co musisz wiedzieć o ciąży i porodzie”
    To są takie książki, które ujmują temat bardzo kompleksowo, tydzień po tygodniu
    Do tego czytałam jeszcze co mi wpadło w ręce, lubię np. serię „Instrukcja obsługi” – Sarah Jordan „Ciąża” oraz książkę Annette Nolden „Ciąża tydzień po tygodniu” gdzie jest miejsce także na zapiski mamy.

    po urodzeniu dziecka:
    Tracy Hogg „Język niemowląt”
    Gina Ford „Pierwszy rok życia dziecka”
    akurat te książki najbardziej mi odpowiadały pod względem sposobu postępowania z dzidziusiem
    oraz Heidi Murkoff „Pierwszy rok życia dziecka” – to też taki kompleksowy podręcznik

    potem jeszcze:
    Tracy Hogg „Język dwulatka”
    Jessica Alexander „Duński przepis na szczęście”

    Na kolejne etapy jeszcze nie zebrałam literatury 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.