Ostatnio w pracy byłam świadkiem sytuacji, o której długo nie mogłam przestać myśleć. Oto krótka historia:
Przyjechałam jako zastępstwo do pewnej szkoły na zajęcia pozalekcyjne. Przygotowałam klasę, po czym jak zwykle zeszłam po dzieci do świetlicy. Panował tam kompletny rozgardiasz, jak to w dużych świetlicach szkolnych, dlatego nikt początkowo nie zauważył mojego przybycia. W momencie, w którym weszłam, część dzieci wychodziła na boisko, część dzieci bawiła się zabawkami, a część dzieci rysowała. Rysowało właściwie kilka dziewczynek, które znałam z wcześniejszych lat prowadzenia zajęć. Dałam znać paniom od świetlicy, że jestem, więc jedna z nich podeszła do dziewczynek i widząc co wszystkie narysowały zamarła.

Co przedstawiały rysunki?

Na każdym z obrazków widoczna była osoba. Osoba o ciemniejszym kolorze skóry, w turbanie, ubrana w ciemne ubranie, trzymająca w jednej dłoni karabin, albo jakiś mniejszy pistolet, a w drugiej nóż. Oczywiście każda z nich uśmiechnięta, jakby nigdy nic.

Pani od świetlicy usiadła między dziewczynkami i ze stoickim (choć bardzo wymuszonym) spokojem zapytała kogo przedstawiają ich portrety. Myślę, że każdy spodziewałby się w tym momencie odpowiedzi typu: terrorysta, zamachowiec, morderca. Ale nie. Dziewczynki zgodnie stwierdziły, że ich rysunki przedstawiają emigranta.
Wymieniłyśmy z Panią Świetliczanką zaskoczone spojrzenia. Następnie padło pytanie, czy dzieci wiedzą kim jest emigrant. Oczywiście dzieci wiedziały. Wiedziały, że emigrant, to taka osoba, która gdzieś jedzie i zabija tam ludzi. Jedzie do jakiegoś państwa innego niż swoje po to, żeby zabić tubylców.

Cały czas podziwiam opanowanie Pani Świetliczanki, która nie okazując dzieciom żadnych negatywnych emocji zwróciła im uwagę na to, że się mylą. Emigrant to nie jest osoba, która wyjeżdża zabijać innych ludzi. Emigrant to osoba, która wyjeżdża z kraju, w którym się urodziła po to, żeby osiąść i prowadzić swoje życie gdzieś indziej. Emigrant często wyjeżdża po to, żeby uciec przed wojną, która toczy się w jego kraju, po to, żeby więcej zarobić, bo w innym kraju ma większe możliwości, albo po to, żeby móc być z osobą, którą pokochała. Tak jak Pani Świetliczanka przyjechała tutaj za swoim mężem. Ona sama emigrowała ze swojego kraju, a teraz siedziała między dziewczynkami, które emigranta przedstawiły na obrazkach jako mordercę. Dziewczynki na szczęście udało się wyprowadzić z błędu w którym tkwiły: emigrant to nie to samo, co terrorysta.

Skąd taki pomysł?

Jako rodzice, musimy bardzo uważać na to, co oglądają, lub czego słuchają nasze dzieci. W trudnych sytuacjach wiele trzeba im wytłumaczyć. Kto jest kim i dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. Pewne kwestie generalnie trudno jest poruszyć, ale czasem trzeba, żeby uniknąć tego typu nieporozumień. Poza tym sami musimy uważać na to, co mówimy. Nie okłamujmy swoich dzieci i nie wpajajmy im od małego lęku przed światem. W każdej grupie, którą będziemy się starać wyodrębnić zdarzają się źli ludzie. Są źli katolicy i źli ateiści. Są źli nauczyciele i uczniowie, źli blondyni i bruneci. Tłumaczmy dzieciom bardzo dokładnie kogo powinny się bać, ale nie uczmy ich stereotypów, albo fałszywych oskarżeń. A wszystko po to, żeby w oczach naszych dzieci przez przypadek nie uczynić terrorystki z Bogu ducha winnej Pani Świetliczanki.

Podobało Ci się? Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.