Co zrobicie z kotem?

Na początku ciąży bardzo często słyszałam to pytanie. Kota mieliśmy już półtora roku zanim zaczęłam spodziewać się dziecka. Mieszkał z nami w kawalerce, biegał po blatach, spał z nami w łóżku i jak mu się coś nie podobało robił kupę do wanny. Kiedy już zaszłam w ciążę razem z nami przeprowadził się do domku za miastem gdzie wreszcie dane mu było zaznać nieco wolności.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam to pytanie, zbiło mnie ono z tropu. Co zrobimy z kotem? Trochę tak, jakby ktoś zapytał mnie co zrobimy z lodówką, albo co zrobimy z naszymi przyjaciółmi kiedy urodzi się dziecko? Odpowiedź była dość prosta: nic. Z biegiem czasu tak właśnie zaczęłam odpowiadać. Nie rozwijałam dalej tematu, ale zaraz potem następowało kolejne pytanie:

Nie boicie się?

A czego się tu bać? No, choćby tego, że koty przynoszą zarazki. A tym bardziej jak Wasz zaczął wychodzić na dwór. Katar, wścieklizna, choroba kociego pazura, wymieniać można długo. Poza tym pasożyty, robaki, kleszcze, pchły. A jak go poliże? Albo co gorsza ugryzie? Szpital gotowy. Zostają jeszcze rzeczy, które same w sobie budzą wstręt, czyli kuweta, sierść, miski z kocim żarciem… Ale najgorsze, powtarzam, najgorsze co może się stać: uważajcie, bo koty uwielbiają kłaść się niemowlęciu na klatce piersiowej i tym sposobem je najnormalniej w świecie dusić. Drapieżniki, zabójcy. Po prostu musicie się go pozbyć.

Musimy się go pozbyć?

To trochę tak, jakbyśmy zrobili sobie pierwsze dziecko i zaraz się go pozbyli, bo pojawiło się kolejne. Nic z tych rzeczy. Jak można pozbyć się przyjaciela? Na pewno każda mamusia w czasie ciąży usłyszała całe mnóstwo podobnych bzdur i zabobonów. Nie zmienia to jednak faktu, że każda rodzinka ze zwierzakiem powinna się przygotować na pojawienie się kolejnego jej członka.

Co można zrobić i dlaczego nam nie wyszło?

  •  Zadbać o zwierzę – zaktualizować szczepienia, kupić wcierki na pchły i kleszcze, regularnie odrobaczać itp.
    O ile ze szczepieniami jest ok, to kleszcze i pchły i tak się pojawiły. Nie wszystko działa tak skutecznie jak byśmy chcieli. Kleszcze są groźne, dlatego zaczęliśmy zamykać pokój dziecka przed kotem, częściej oglądać i kota i dziecko oraz częściej odkurzać. Pchły są nawet ok. Żarcik. Są upierdliwe, ale raczej nie gryzą ludzi kiedy kot jest w pobliżu i można się ich pozbyć przez częste sprzątanie i nacieranie kota specjalnymi preparatami. Szkoda, że trzeba to robić bardzo często przez cały letni sezon. Jeśli chodzi o pasożyty, to warto obserwować co ląduje w kuwecie, a raz na jakiś czas prewencyjnie podać zwierzęciu tabletkę. Tak na wszelki wypadek.
  • Przenieść kuwetę oraz miski w ciężko dostępne dla dziecka miejsce.
    Na początku nie ma to znaczenia, bo dziecko i tak bez nas nigdzie się nie ruszy. Potem natomiast możemy być pewni, że wpakuje do ust wszystko co tylko napotka na swej drodze. Nasz syn ma już za sobą bliższe spotkania z chrupkami dla kota oraz z jego wodą do picia. Na szczęście nie dobrał się jeszcze do kuwety. Nocniczek kotka raczej go odstrasza.
  • Obcinać pazurki – nie ma pazurków, nie ma zadrapań
    Nasz kot szybko zaprzyjaźnił się z nowym członkiem rodziny. Nie pamiętam już, czy tak jak można przeczytać w poradnikach przywieźliśmy wcześniej do domu jeden kaftanik pachnący niemowlakiem, ale kotek od początku czuł się zobowiązany do zajmowania się dzieckiem. Do dzisiaj (a to już ponad dwa lata) przybiega jak tylko Michał zaczyna płakać i miauczy razem z nim wołając o pomoc. Pozwala się też tulić i ściskać. Ten przywilej należy jednak tylko do naszego dziecka (i czasami ewentualnie do nas), bo kot raczej należy do obronnych z charakteru i nikt inny nie ma prawa naruszać jego strefy osobistej. Owszem, zdarzyło się parę razy, że Michał przesadził z pieszczotami i kot po prostu się na niego… rzucił. Choć wyglądało to nieciekawie i syn mocno się przestraszył, po wnikliwym obejrzeniu całego ciałka okazało się, że nie ma ani śladu pazurów, mimo że wcale ich nie skracamy. Czyli było to tylko ostrzeżenie. Bardzo z resztą skuteczne.
  • Ograniczyć dostęp do łóżeczka
    Po prostu się nie da. Kot zawsze i tak się tam wślizgnie. W okresie wzmożonego ruchu kleszczy może jakoś się udawało. Teraz drzwi są praktycznie cały czas otwarte, a kot śpi tam gdzie chce. Fakt, że na noc zazwyczaj wypuszczamy go na zewnątrz (no chyba, że panuje trzaskający mróz), więc chłopaki nie mają zbyt wiele okazji do tego, żeby razem pospać. Ale nie powiem – zdarzało się.
  • Okazywać zwierzęciu czułość
    Po porodzie miałam z tym spory problem. Po pierwsze, duże pokłady czułości schodziły na dziecko, dla kota pozostawało niewiele, bo drugie straszliwie potrzebowałam porządnego odpoczynku i kiedy kładłam się do łóżka i natychmiast na mojej twarzy lądował kocur, dosłownie dostawałam szału. Ale przeżyliśmy ten trudny okres. I ja, i kot.

Jak się sprawy mają?

Michał i kot są dobrymi kumplami. Oboje żyją i mają się dobrze. Nawzajem się świetnie wychowują. Michał ma kompana do zabaw, a kot wyraźnie wyznacza nieprzekraczalne granice. Drobne zadrapania zdarzyły się i dziecku i kotu, ale przy zwierzaku maluch ma szansę się wiele nauczyć. Ma szansę nauczyć się najważniejszego: szacunku do innych istot żywych. Obojętnie czy to człowiek, zwierzę, czy malutki robaczek.

Podobało Ci się? Udostępnij:

4 thoughts on “Dzieci i zwierzęta – czy to się gryzie?”

  1. Jakbym słyszała swoich rodziców i rodziców Bartka- a co zrobicie z kotami? No szlag mnie trafia, krew jasna zalewa!!! „Trzeba je oddać”, „trzeba je wywieźć na wieś”, „trzeba znaleźć im nowe domy”… Spoko-pod warunkiem, że sami pooddajecie swoje dzieci, wnuki… Ja się boję tylko jednego-że mały będzie miał alergię. W końcu oboje ją mamy na koty, ale z drugiej strony myślę, że gdyby maly miał alergię na drzewa, to przecież wszystkich nie wytnę! Zaakceptować-zaakceptują, w końcu same się musiały po kolei akceptować, kiedy dołączały do rodziny i wszystkie 4 teraz się kochają:) No cóż-małe dziecko też może młodszemu zrobić krzywdę. Po prostu trzeba uważać i tyle. Co prawda życie po narodzinach Małego pewnie wszystko zweryfikuje, ale na chwilę obecną tak to widzę. Pozdrawiam 🙂

    1. Jak będzie miał alergię to wtedy będziecie kombinować, nie ma co się martwić na zapas. Dzieci ze zwierzętami wychowuje się świetnie!

  2. Pierwszy raz spotkałam się z tym pytaniem, gdy zaszłam w ciążę, i szczerze mówiąc byłam w szoku. Jak to co moi rodzice zrobią ze zwierzętami? Przecież jak ja się urodziłam, to też były w domu psy i koty, a w gospodarstwie jeszcze kury, świnie, krowy. A teraz mielibyśmy wyrzucić nasze 5 kotów (w tym jedną 19-letnią, która jest z nami od początku) i 2 psy?

    1. Na serio, mnie na początku też zatkało. Takiego pytania się zupełnie nie spodziewałam. Dzieci i zwierzęta zdecydowania się nie wykluczają!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.