Odpoczynek od dziecka? Jak to w ogóle brzmi? Na takie stwierdzenie na pewno większości zapala się ostrzegawcze światełko: z tą matką coś jest nie tak. Przecież nie ma odpoczynku od bycia mamą. Dziecko jest i będzie już na zawsze. Jeśli czujesz, że chcesz odpocząć to chyba Ci się w tyłku poprzewracało. A jeśli już ostatecznie decydujesz się na ten odpoczynek to… to… no to co?

Jakiś czas temu, moi rodzice i znajomi zaproponowali nam (czyli mojemu mężowi, synkowi i mi) wyjazd na narty w marcu. W tym sezonie wszyscy byliśmy już w górach, a ponadto postanowiliśmy od początku tego roku żyć nieco oszczędniej, dlatego mój mąż zaproponował, żebym to ja pojechała sobie poszaleć, a on zostanie w domu z synem przez tydzień sam.
Jakież było oburzenie, kiedy podzieliliśmy się naszym planem z ludźmi. Niektórzy pytali dlaczego akurat ja, niektórzy nie dowierzali, że w domu na tydzień zabraknie kobiety, a niektórzy byli zdziwieni faktem, że zostawiam synka, zamiast wziąć go ze sobą. Naprawdę? A Karol sobie poradzi? A Misiu nie będzie płakał za mamą? Nie będzie Ci przykro, że go tak zostawiasz?
Jakoś nie przypominam sobie, żeby pół roku temu, kiedy mój mąż wyjeżdżał na dwa tygodnie do Stanów, ktoś zadawał jemu te same pytania. Wtedy była to sytuacja jak najbardziej dopuszczalna, bo ojciec może. Po prostu ojciec może. A matka nie może.

Ale ja mogę – tata jest samowystarczalny

Nie ma najmniejszego problemu, żeby mój mąż został z dzieckiem sam. Od początku go karmi, myje, bawi się z nim i wychowuje go dokładnie w takim samym stopniu jak ja. Kiedy synek był noworodkiem ja zajmowałam się nim przez cały dzień, a kiedy maż wracał z pracy on przejmował znaczną część obowiązków. Łącznie ze wspomnianym wcześniej karmieniem (bo można odciągnąć pokarm, wlać go do butelki i dać komuś żeby sobie pokarmił), przewijaniem, kąpielą, przebieraniem itd. Co prawda czasami musiałam wychodzić z pokoju, bo cisnęły mi się na usta komentarze typu: „Nie tak”, „To się robi inaczej”, „Wszystko robisz źle”, a bardzo starałam się ich nie wygłaszać, żeby się tatuś nie zraził. Poza tym to, że on robił wszystko inaczej niż ja, nie znaczy że wszystko robił źle. Przecież dziecko było zadowolone, ja mogłam iść wcześniej spać, a tatuś zyskiwał doświadczenie w opiece nad maluchem.

Ale ja mogę – dziecko nie panikuje

Nasz syn od początku był ufny. To, że często podrzucaliśmy go dziadkom (nie wiem co bym bez nich zrobiła) oraz to, że dość szybko zaczął zostawać z nianią spowodowało, że ufa nam i tym osobom z którymi zostaje, że wrócimy. Zawsze wracamy. Dlatego nigdy nie doświadczyliśmy histerii z powodu jakiegoś wyjścia, czy wyjazdu. Każdą rozłąkę przedstawiamy dziecku jako rzecz normalną, nie płaczemy, nie rozczulamy się, życzymy sobie miłego dnia i mówimy kiedy będziemy spowrotem (nawet jeśli synek niewiele z tego rozumie). Dzięki temu dziecko nie odczuwa tego tak, jakby działo się coś złego, nienormalnego.

Ale ja mogę – mama nie rozpacza

Z jednej strony super – wyjazd, samemu, bez obowiązków, bez odpowiedzialności, z książką, pełen relaks. A z drugiej strony – jak ja przeżyję tydzień bez mojej małej kuleczki? Oczywiście, będę tęsknić, już tęsknię jak sobie o tym pomyślę. Ale wiem bardzo dobrze, że taki wyjazd jest dla mnie zbawienny ze względu na to właśnie, że będę miała okazję zatęsknić za swoją codziennością. Będę mogła się przekonać czego mi zabraknie i do czego będę chciała jak najprędzej wrócic. No i nabiorę nowych sił, zrelaksuję się, porządnie wyśpię…

Robię sobie odpoczynek bo mogę. Przy odrobinie dobrej organizacji, chęci partnera, pomocy bliskich albo niani (albo żłobka), wszystko się da zorganizować. Trzeba jedynie podjąć decyzję. Polecam wszystkim taką małą odskocznię dla regeneracji sił.

Podobało Ci się? Udostępnij:

One thought on “Dlaczego robię sobie odpoczynek od dziecka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.