W drugim dniu po narodzinach, moja cudowna córka zaczęła płakać. Najedzona, przewinięta, wytulona, wyspana i cały czas przy mamie. Zaczęło się w nocy. Współmamy z sali były bez swoich dzieci. (Oba noworodki były w inkubatorach.) Jedna nawet westchnęła teatralnie z irytacji, że nie może spać. Jak dobrze, że miałam przy sobie smoczek! Moja Celina najwyraźniej odreagowywała poród lub manifestowała rozczarowanie tym nowym, zimnym światem. Jedynie pierś lub smoczek ją uspakajały tego dnia. Po śniadaniu odwiedziła nas położna laktacyjna – starsza pani – prawie nakrzyczała na mnie, że dziecko piersi nie będzie chciało jak je zatykam smoczkiem. Mimo iż wyglądała całkiem groźnie, w razie potrzeby nadal go używałyśmy. Córcia nie odrzuciła piersi. Nie spowodowało to również żadnych problemów w opanowaniu przystawiania do piersi. (O zgrozo pani Laktator, po tygodniu włączyliśmy jedno karmienie z butelki :P).
Na co dzień nie nadużywamy smoczka. Mała ma „dido” tylko przy zasypianiu i gdy jest chora. Początkowo używaliśmy AVENT’a. Kiedy minęły dwa miesiące zaczęłam szukać nowych i trafiłam na bardzo oryginalne Difrax’y. Może to nie eureka, bo te smoczki istnieją na rynku od pół wieku, ale wśród znajomych nigdy ich nie widziałam. Jest to holenderska firma. Jej produkty opracowane są przy współpracy z pediatrami, logopedami, dentystami i doradcami laktacyjnymi. Wszystko oczywiście bezpieczne, zgodne z normami i wysokiej jakości.
Kolejnym walorem jest design. To ze względu na wygląd zwróciłam w ogóle uwagę na Difrax’y. Smoczki są dostępne w wielu wzorach, rozmiarach i dwóch kształtach – naturalnym (okrągłym) i anatomicznym. Pierwszy rozmiar przeznaczony jest dla wcześniaków i dzieci nowonarodzonych. Te najmniejsze są meeega słodkie. Wraz ze wzrostem, kolejne smoczki robią się proporcjonalnie większe i twardsze, co ma doprowadzić do zniechęcenia dziecka do smoczka w końcowym etapie.
1Z pewnością przy kolejnym dziecku zaczniemy z Difrax’ami. Celina zaczęła ich używać na początku trzeciego miesiąca i nie było żadnego problemu z zaakceptowaniem ich. Poza tym wszyscy zauważali nasze stylowe dydusie ;). Przy następnym bobasie spróbujemy też butelek z tej firmy.

img_1192

Dodam jeszcze, że używamy też niekapka Difrax. Jest ok. Jednak zaraz po smoczkach naszym ulubieńcem jest kubek do nauki samodzielnego picia.

wp_20161204_21_23_54_pro-2

wp_20161204_21_24_06_pro-3

 

Pod nadzorem mamy robimy postępy, choć mój mały łobuz lubi rozlewać. Samodzielność jest brudna. Difrax rulez!

~ORJ~

Podobało Ci się? Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.