Są takie rzeczy, które przed swoim dzieckiem staram się zataić. Staram się jak mogę, chociaż przyznam, że nie jestem w tym najlepsza i kiedy puszczają nerwy… Chodzi oczywiście o spięcia pomiędzy mną (mamą) i moim mężem (tatą). Dlaczego tak bardzo staram się trzymać moje dziecko w emocjonalnej utopii?

Dziecko słucha

Czy znacie taką sytuację: dziecko bawi się w swoim pokoju, jesteście tego pewni, bo zabawie towarzyszy masa dźwięków takich jak gadanie do siebie, śmiech, krzyki i okazjonalne trzaski zwiastujące rychły remont, a już na pewno wymianę mebli. Wasza rozmowa zaczyna się niewinnie, ale po chwili, mimo wszelkich starań czuć już lekką spinę. Żadne z Was nie podnosi głosu, wręcz przeciwnie – zniżacie go do szeptu, żeby nie zwracać uwagi, ale zaczynacie mówić szybko, a niepotrzebne słowa wysypują się całymi potokami. I nagle uświadamiacie sobie, że w pokoju obok zaległa kompletna cisza. Przerywacie więc tę idiotyczną dyskusję i wędrujecie do pokoju dziecka, bo cisza nigdy nie zwiastuje nic dobrego. No i jest. Siedzi sobie maluch na podłodze ze spuszczoną głową, a w rękach miętosi jaką przytulankę.
Niby nic nie zaszło, nikt na nikogo nie krzyknął, nikogo nie szarpnął, a jednak dziecko wszystko wie. I wie, że jest źle.

Dziecko czuje

Tak naprawdę nie musimy nawet nic mówić. Wystarczy, że będziemy na siebie obrażeni. Że nie będziemy na siebie patrzeć, ani ze sobą rozmawiać. Że nie będziemy się przytulać, każde będzie zajęte swoimi sprawami i będziemy się unikać. Od razu zauważymy, że nasze dziecko jest jakieś przygaszone. Dzieci genialnie wyłapują emocje. Doskonale wiedzą, kiedy między rodzicami dzieje się źle. Nie muszą znać się na psychologii, bo takie rzeczy docierają do nich podświadomie. Mówi się o tym już od samego początku: „szczęśliwa mama – szczęśliwe dziecko”, „denerwujesz się, więc Twoje niemowlę też jest niespokojne”. To im zostaje. Dzieci wychwytują emocje pojawiające się w rodzinie i wchłaniają je. Oczywiście odbijają się one później w ich zachowaniu. Jeśli rodzic jest wkurzony, zmęczony i opryskliwy, dziecko akurat wtedy też będzie miało zły dzień. Zgadnijcie dlaczego?

Dziecko patrzy

Nie wspominam nawet o tym, że jako rodzice, jesteśmy wciąż obserwowani przez swojego potomka. Może nam się wydawać, że on nic nie wie i nic nie rozumie, ale to złudzenie. Dziecko nas obserwuje i od nas się uczy. Jesteśmy dla niego najlepszym (a często także najgorszym) przykładem. Syn nauczy się szanować kobiety od swojego ojca, córka nauczy się jak współistnieć w małżeństwie od swojej matki. Jak często słyszymy, że ktoś jest kiepskim partnerem, bo miał ciężkie dzieciństwo? Bo rodzice go olewali, albo niemalże pozabijali się nawzajem? Bardzo często. Taki przykład pozostawia w nas ślad na całe życie. Nie jest powiedziane, że osoby z kiepskimi rodzicami nie ułożą sobie życia, ale na pewno będą miały gorszy start niż te, których rodzice bardzo się starali.

Dziecko jest kochane przez obojga rodziców

Wydaje mi się, że jedną z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić swojemu dziecku, to wykorzystać je w kłótni. Ile razy spotkaliście się z tekstem: „no widzisz kochanie, tata Ciebie nie kocha”, albo „chodź, mamusia Nas tu nie chce”. Dziecko musi wiedzieć, że choćby nie wiem co, jest kochane przez mamę i tatę tak samo. Jeśli chcemy być fair, nie powinniśmy nigdy podkopywać wiary dziecka w drugiego rodzica. Wykorzystywanie go w kłótni dla zdobycia przewagi jest okrutne i niemoralne. Chcąc wzbudzić w ten sposób wyrzuty sumienia u partnera wychodzimy na strasznych egoistów, którzy dążą po trupach do celu. Staramy się zwrócić uwagę tej drugiej osoby na dziecko, samemu robiąc mu jeszcze większą krzywdę. To, co dzieje się między rodzicami, dzieje się między rodzicami. I niech tak zostanie.

Emocjonalna utopia

Niektórzy uważają, że nie powinno się trzymać dziecka w takiej bańce szczęścia. Że trzeba mu pokazać, że życie w rodzinie nie jest łatwe, i samo napotka na swojej drodze przeróżne kłopoty, z którymi będzie musiało sobie poradzić. I to wszystko jest ok. Ale kiedy mój dwulatek, będąc świadkiem dzisiejszej dyskusji między swoimi rodzicami stanął naprzeciwko nas i stanowczo powiedział: „cicho bądźcie”, zrobiło mi się strasznie wstyd. Wstyd, że musiał być świadkiem niepotrzebnej kłótni o jakieś pierdoły, wstyd, że reagując w ten sposób wykazał się większą dojrzałością niż jego rodzice, wstyd, że nie potrafiliśmy pewnych rzeczy przemilczeć przez co zepsuliśmy poranek sobie nawzajem i dziecku.

Znam osoby, które potrafią powiedzieć: „moi rodzice nigdy się nie kłócili”. Wszyscy dobrze wiemy, że to niemożliwe. Ale są ludzie, którzy potrafią kontrolować swoje emocje. Swoje spory rozwiązywać dopiero wtedy, gdy dzieci idą spać, a część w ogóle odpuszczać, bo nie warto ich roztrząsać. Potrafią dyskutować w sposób kulturalny i racjonalny, przez co nie tylko łatwiej im rozwiązywać problemy, ale dają jeszcze przykład swoim dzieciom na to, że można mieć odmienne zdania na dany temat i przekonywać się nawzajem siłą argumentów, a nie głosów.

Podobało Ci się? Udostępnij:

One thought on “Co ukrywam przed moim dzieckiem?”

  1. ❤️❤️❤️❤️ uwielbiam! Sama prawda! Tak trudno czasem sie opanować… Zdecydowaniem jestem za bańka szczęścia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.