Dawno, dawno temu, żyła sobie szczęśliwa Rodzina. Mama, Tata i malutki Synek. Żyli spokojnie, szczęśliwie, w ślicznym domku z ogródkiem. Niczego im nie brakowało. Czas płynął, a malutki Synek rósł jak na drożdżach. Rodzice ani się obejrzeli, a już szybciutko przebierał nóżkami zaglądając w każdy kąt i wysypywał z siebie tysiące pytań o rzeczy zwyczajne i niezwyczajne. Synek ten miał swojego Chrzestnego Wróżka, który od samego początku chętnie bawił się z nim, droczył, śmiał się, a czasem, w przypływie wielkiej odpowiedzialności nawet go strofował i wychowywał. Wróżek Chrzestny świata poza Synkiem nie widział. To znaczy widział świat, ale nie widział w nim innych dzieci. Według niego Synek był najsłodszy, najpiękniejszy, najmądrzejszy i najukochańszy. Żadne inne dziecko nie mogło mu dorównać.
Pewnego dnia, Rodzice podjęli zaskakującą decyzję. Postanowili, że czas na to, aby w ich życiu pojawiło się kolejne Dziecko. Od tamtej chwili ciemne chmury zaczęły zbierać się nad Chrzestnym Wróżkiem. On od samego początku uważał, że zły był to pomysł. Nie przepuścił żadnej okazji, żeby napomknąć o swoich racjach zdumionym Rodzicom. Gderliwym głosem mówił tak:
– Żadne inne Dziecko nie będzie tak kochane jak malutki Synek. Żadne nie będzie takie mądre i takie ładne. Żadnego innego Dziecka nie będziecie tak kochać, a już na pewno ja nie będę. Bo Synek jest najlepszy.
Rodzice spokojnie tłumaczyli Wróżkowi, że miłość do dzieci nie na tym polega, i z każdym następnym dzieckiem rodzą się nowe jej pokłady. Nie trzeba dzielić wcale tych starych. Wróżek gderał jednak jeszcze więcej:
– Synek jest już duży, umie mówić i chodzić, nie trzeba go wszędzie nosić i wszystkiego uczyć od początku. Nie będzie wam się chciało tego wszystkiego powtarzać. Mi by się na pewno nie chciało. Synek nie budzi sie już w nocy i nie płacze. W ogóle nie płacze już tyle co nowe, małe Dziecko.
Rodzice przez chwilę zastanowili się, ale zaraz doszli do wniosku, że wszystkie te niedogodności spokojnie da się przeżyć, a z resztą dobrze, żeby Synek miał w końcu jakieś towarzystwo do zabawy.
– Towarzystwo do zabawy – gderał dalej Wróżek – nic tylko będą się kłócić i wszystko sobie zabierać. Zobaczymy jak Synek zareaguje na nowe Dziecko. Pewnie poczuje się mniej kochany i zaniedbany. Nie wiem jak można to zrobić swojemu dziecku.
Kiedy żadne z argumantów gderliwego Wróżka Chrzestnego nie trafiło do obojga Rodziców, postanowił on skupić sie osobno na każdym z nich. Podchodził więc znienacka do mamy i gderał jej do ucha:
– Tyle się napracowałaś, żeby być ładną mamą. Tak szybko wróciłaś do swojego poprzedniego rozmiaru. Przy drugim Dziecku jest gorzej, znacznie gorzej. Duży brzuch, obwisłe piersi, rozstępy, plamy na skórze, teraz tego na pewno nie unikniesz. Naprawdę tego chcesz? Nie chcesz wyglądać dobrze?
Ale Mama tylko uśmiechała się w duchu nie zwracając uwagi na gderanie Wróżka. Gderał więc Tacie:
– Pomyśl, tyle macie teraz wolnego czasu. Możecie już spokojnie jeździć na wakacje, nie musicie niczym sie przejmować. Nie musicie wozić ze sobą pieluch, butelek, smoczków, całego tego majdanu. Nie wydajecie pieniędzy na pierdoły takie jak sztuczne mleko. Czy teraz nie jest lepiej?
Tata jednak zajęty swoimi sprawami nie zwracał uwagi na Chrzestnego Wróżka. W końcu Wróżek ze złością zapytał:
– Dlaczego to sobie robicie? Czy nie lepiej jest jak jest? Tyle pracy, tyle wysiłku, tyle zmagań, starych i nowych wyzwań. Chudnięcie, tycie, ponowne chudnięcie, wypadanie włosów, totalne przemęczenie! Kto by to zniósł. I kto normalny decydowałby się na to znowu i znowu?!
Mama spojrzała na Chrzestnego Wróżka i spokojnie odpowiedziała:
– Chrzestny Wróżku, czy nie pamiętasz już o tym, że sam jesteś moim bratem? Czy patrząc na całe nasze wspólne życie, na naszą cudowną relację byłbyś w stanie ograbić małego Synka z tego wszystkiego? Przecież rodzeństwo to najlepsza, najwspanialsza rzecz jaką możemy mu zapewnić!
Od tamtej pory Chrzestny Wróżek nie zagderał już ani razu i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

KONIEC

Podobało Ci się? Udostępnij:

3 thoughts on “Bajka o drugiej ciąży”

  1. Przeczytałam ostatnio napis na śpiochach-„my siblings have a paws” i tego się będę trzymała (pomimo słuchania na okrągło „też tak mówiłam”…)
    Dlatego też podzielam zdanie Pana W., ale szczerze rozumiem też Ciebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.